niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział 1

 Hej mam na imię Kasia.Licząc na to w Londynie, będą mówić na mnie Kate Jestem szczupłą, wysoką blondynką o niebieskich oczach. Mam 17 lat. Opowiem wam wszystko po kolei.Zdarzyło to się to na początku wakacji wyjechałam na studia do Londynu.Od 4 klasy podstawówki miałam korepetycje z angielskiego.Więc do tego czasu miałam ten język opanowany. W Londynie miałam już opłacone mieszkanie przez moich kochanych rodziców. Kiedy byłam już na lotnisku w tym obcym kraju szukałam wyjścia i pisałam z moją najlepszą przyjaciółką. Nagle ktoś na mnie wpadł, kiedy wstałam strasznie mnie bolała kostka.Ponieważ w przeszłości trenowałam siatkówkę i niestety, ale miałam poważną kontuzję i musiałam leżeć w domu 2 miesiące.Okazało się, że wpadł na mnie jakiś chłopak. Miał piękne brązowe oczy. Zauważyłam, również dziewczyny krzyczące i biegnące w naszą stronę. Trochę sie szokowałam, ale nadal nie wiedział co to za chłopak. Chłopak tylko powiedział mi:
- Przepraszam, ale fanki nie dają mi spokoju.
- Nic nie szkodzi-odparłam   
A on zapytał się- Dlaczego na mój widok nie krzyczysz!
Ja na to - Nawet nie wiem kim jesteś.
-Zayn Malik. Przepraszam Cię jeszcze raz za to i myślę, że się jeszcze spotkamy pa
-Pa- odparłam. Kojarzyłam imię i nazwisko. Wyszłam z lotniska i złapałam taksówkę. Kierowca był bardzo miły i sympatyczny.Podałam adres ulicy, a kierowca odparł, że są straszne korki i zajmie to minimum godzinę. Powiedziałam OK.Byłam na to przygotowana, wiec wyjęłam słuchawki i włączyłam piosenki mojego ulubionego zespołu One Direction. Zaczęłam myśleć o tym co zdarzyło się na lotnisku i pochwili skojarzyłam,że chłodziło o członka One Direction.Po tym wszystkim nawet nie wiem kiedy byliśmy na miejscu.Zapłaciłam kierowcy i tak jak byłam uczona od małego życzyłam miłego dnia. Miałam mieszkać w domu, otworzyłam drzwi, a na kanapie siedziała brunetka raczej w moim wieku. Od razu jak mnie zobaczyła rzuciła się na mnie i zaczęła przytulać.Byłam zdziwiona jej zachowaniem, ale zrobiło mi się miło na sercu, że nie mam jakieś chorej psychicznie dziewczyny. 
Pokazała mi cały dom i opowiadałyśmy sb trochę o swoim życiu. Miała na imię Wiki, była sam ponieważ rodzice jej zmarli a brat wyjechał na inny kontynent. Szkoda mi jej było. Następnego dnia poszłam poszukać pracy, łatwo ją znalazłam byłą to restauracja.Był początek lipca zapowiadało się na mile spędzony czas w Londynie.

Hej wiem, że krótki ale następne będą dłuższe.Obeicuje :)



1 komentarz:

  1. Miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko, a ta ojcowska nie zna żadnych przeszkód, by poradzić sobie w codziennym życiu. Jak poradzi sobie nowy olsztyński zawodnik, łącząc treningi i opiekę nad trzyletnim synkiem? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w blogu.
    http://mecz-mojego-zycia.blogspot.com/
    serdecznie zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń