sobota, 12 stycznia 2013

Pocałunki

Rozdział 3

Wszyscy nagle się ulotnili i Louis krzyknął:
-Zayn twoja dziewczyna dzwoni choć tu.-wiedziałam, że mówi to z małą chciwością, ale uznałam że tego nie skomentuję.
- Już biegnę.Przepraszam Cię Kate, ale musisz zostać z Harrym.-odparł
-Dobrze.-odpowiedziałam i się lekko uśmiechnęłam.Spojrzałam na Harre'go  widać było, że się uśmiechnął.Staliśmy tak z 10 minut nic nie mówiąc, a on powoli i delikatnie okładał moje plecy.Nie powiem było mi bardzo miło.A on po chwili zapytał się:
-Muszę dotknąć twoich bioder,aby przeczyścić dokładnie twoje plecy.Czy mogę?
-Jeżeli musisz to proszę bardzo.-odparłam i widziałam jak na jego twarzy pojawia się wielki banan.Żeby znowu nie było ciszy zaczęłam rozmowę:
-Dlaczego chłopcy gdzieś się ulotnili.To wygląda podejrzanie.Jeżeli nie chcecie mojego towarzystwa to ja mogę iść.
-Nie nie idź.Nie jestem pewny, ale domyślam się dlaczego poszli.-zrobiłam pytającą minę, a on na nią nic nie odpowiedział.Chociaż ją widział. Po chwili znowu ciszy Harry oznajmił:
-Nie możesz iść w takim stanie do domu, chyba będziesz musiała zostać u nas na noc.-Ja od razu opowiedziałam mu:
- Nie poradzę sobie wrócę sama.-Nagle do salonu wbiega cała 4 i krzyczy:
-Dlaczego nie chcesz zostać?Poznamy się lepiej.-Louis od razu podniósł znacząco brwi.
-Po tym raczej nie chcę.- odparłam.
Harry wtrącił się do rozmowy -No proszę Katie zostań.-zrobił te swoje oczka i uśmiech.Ja odparłam:
-No dobrze.-Chłopcy oprócz Harrego pobiegli do kuchni.A ja po cicho do Harrego:
-Cisz się, że masz ten swój uśmiech i oczka, bo inaczej bym nie została.-A on na to się uśmiechnął i pocałował mnie w policzek.Nie powiem podobało mi się to jak wszystko co robił dla mnie Harry.A z kuchni od razu można było usłyszeć krzyki:
-Uuuuuuuuuuu stary.
Kiedy to usłyszałam chciałam pomóc Haremu wybrnąć z tego bo widziałam, że się spłoszył.I krzyknęłam:
-Co będziemy robić?-a Louis nagle wybiegł  kuchni z butelką w ręku i powiedział:
-Pogramy w butelkę na całusy.-i się uśmiechnął
-O nie ja nie gram.-odparłam.
-O ty.-i zaczął mnie łaskotać.
Ja zaczęłam się drzeć jak najęta na cały dom- Pomocyyy! Ratunkuuu!Nikt nie raczył mi pomóc.Zaczęłam krzyczeć:Czy ktoś raczy mi pomóc? Louis przestań już proszę!- i w końcu odważyłam się krzyknąć:
-Harry ratuj proszę.-Harry wstał i stanął nad nami i krzyknął:
-Louis jeżeli zaraz nie przestaniesz jej gilgotać.Wyrzucę ci wszystkie marchewki co do jednej.
Louis nagle przestał i poszedł do kuchni po marchewkę.Kiedy wrócił krzyknął:
-To zaczynamy grać !!
Zauważyłam, że na przeciwko mnie usiadł Harry i jest smutny.Chłopcy zaczęli o czym rozmawiać szczerze nie słuchałam i po chwili powiedziałam:
-Zaraz.
A oni wszyscy mina WTF?A ja zaczęłam mówić:
-Nie podziękowałam Harremu za to, że mnie uratował.
On się na mnie patrzy nadal smutny. I ja nagle:
-Dziękuję.
A on - Proszę.
Wstałam i nadal widziałam, że każdy na mnie się patrzy.Podeszłam do Harrego i pocałowałam go w policzek.Wszyscy oprócz mnie i Harrego zaczęli krzyczeć:
-Uuuuuuuuuuuuuuuuu.-a ja odparłam:
-Jak  by któryś z was mnie uratował, też by dostał buziaka.-Na to Niall:
-Następnym razem będę cię ratował.
-To zaczynamy grać wtrącił się nagle Harry.
-Tak.-wszyscy krzyknęli
Pierwszy kręcił Louis wyszło na Nialla kazał mu pocałować w policzek Liama.Zrobili to bez problemu. Zaczął kręcić Niall wypadło na mnie i zaczął mówić:
-No to tak pocałuj w usta.....
Ja zrobiłam minę i nie powiem przestraszyłam się. A on dokończył:
-Harrego.-i zaczął się po cichu śmiać.
My z Harrym spojrzeliśmy na siebie i ja po chwili wstałam, a on zrobił to samo.Podszedł do mnie i powiedział po cichu:
-Jeżeli nie chcesz nie musimy tego robić.
Ja na to-Ja chcę nie wiem jak ty?-On nic nie powiedział tylko mnie pocałował.Całowaliśmy się chyba z 5 minut, ponieważ jak się ocknęliśmy zauważyliśmy, że chłopcy gdzieś zniknęli.Nie było ich nigdzie.Po chwili zobaczyłam różową karteczkę na drzwiach.Widniał tam taki napis:
-,,Zostawiamy was samych.Miłej nocy.Papa.''
Ja wybuchałam śmiechem, a Harry tym bardziej.Po chwili usiadłam na podłodze i włączyłam jakiś film.Nawet nie zauważyłam, kiedy dosiadł się do mnie Harry i zaczął mówić trochę nie śmiało ale jednak:
-Spodobałaś mi się w restauracji.Chcesz się ze mną umówić?
Ja na to -Czemu nie.Tylko jest jeden warunek.-Harry trochę się zdziwił.Ja się zaczęłam trochę śmiać z jego miny, ale po chwili dokończyłam- Nie chcę się spotkać z Harry Styles gwiazda, tylko normalny człowiek.A on na to:
-Nawet nie chciałem się zachowywać jak gwiazda.
-To dobrze- oparłam i cmoknęłam go w policzek.
On się uśmiechnął, a ja zapytałam:
-Dlaczego się uśmiechasz jak cię całuję w policzek ?-a on na to:
-Bo lubię jak to robisz.-Ja się zapewne zarumieniłam i powiedziałam:
-Już tak więcej nie będę robiła.- A on:
-Zobaczymy.
-Nic nie zobaczymy-odparłam. A Harry w tym momencie rzucił się na mnie i zaczął mnie gilgotać, a ja zaczęłam znowu krzyczeć:
-Harry proszę puść mnie!!-A on na moje słowa odpowiedział:
-Jeżeli dasz mi buziak to cię puszczę
A ja po chwili wahania się i śmiania odpowiedziałam:
-Dobrze
Leżeliśmy na dywanie, a on nadal mnie gilgotał.Próbowałam się wyciągnąć i go pocałować w policzek.Lecz on przekręcił głowę i przez przypadek pocałowałam go w usta.Zaczęliśmy się znowu całować.Sprawiało mi to przyjemność, ale wydawało mi się to trochę dziwne.Kiedy przestaliśmy on powiedział:
-Mogę cię gilgotać cały czas i dostawać takie buziaki.- A ja na to:
-Chyba śnisz. To był ostatni.-i zaczęłam go gilgotać.Odparłam mu:
-Widzisz nie tylko ja mam gilgotki ty również.-A on nagle z tekstem:
-Co mam zrobić żebyś przestała?
-Musisz mnie pocałować w policzek.-odparłam i się uśmiechnęłam.
On zbliżył się do mojego policzka i po chwili zamiast w policzek dostałam buziaka w usta.I znowu to samo, tylko teraz ktoś nam przerwał i tym kimś .......

Nie wiem jak to nazwać

Rozdział 2 

Następny dzień,czyli piątek.Wstałam rano,zrobiłam poranną toaletę i poszłam zobaczyć w co mam się ubrać.Po 15 minutowym oglądaniu postanowiłam założyć  niebieskie rurki,czerwona koszulkę na ramiączka i baleriny.Dziś miałam chęć wrócić do domu dopiero o 20,00.Jest 10,20 do pracy miałam na 11,00 więc wzięłam jabłko i uznałam, że to będzie moje śniadanie.Wyszłam z domu,idąc i słuchając muzyki One Direction mijali mnie ludzie zakochani i samotni.Ja zaliczam się do tych drugich.Opowiem teraz krótko o tym co mnie spotkało.W życiu miałam jednego chłopaka ,którego naprawdę kochałam.Ale okazało się, że od samego początku mnie zdradzał. Tą dziewczyną okazała się moja przyjaciółkę.Znienawidziłam ich oboje.Byłam z nim ponad rok.No nic czas minął on też.Rozmyślając tak nie zauważyłam,kiedy byłam już w restauracji.Dziś dzień jak co dzień. W pracy minęły dopiero 4 godziny.Jeszcze 2 godziny wytrzymam.Roznosząc jedzenie usłyszałam jakieś śmiechy.Zobaczyłam 5 chłopców i uznałam, że oni mają szczęśliwe życie.Zauważyłam,że muszę do nich podejść, żeby zamówili jedzenie.Podeszłam do stolika, a tam nie kto inny jak Zayn uśmiechnął się do mnie i powiedział:
-Znowu się spotykamy.
-Miło cię znowu widzieć-odparłam
-Może nas przedstawisz-powiedział blondyn.
Wiedziałam, że jest to Niall, ale nie chciałam robić zamieszania.I moje rozmyślania przerwał Zayn mówiąc:
-A no właśnie na lotnisku ja się przedstawiłem, a ty nie zdążyłaś.
-Nazywam się Kasia, a najlepiej jak będziecie do mnie mówili Kate.
-Cześć Kate.-powiedział Zayn
-To tak to jest Niall, ja to Zayn,to Louis, Liam- i zatrzymał się na chłopaku, który miał przepiękny uśmiech i oczy.-A to Harry.Wszyscy chórem odpowiedzieli
- Część.A ja na to:
- Hej.To więc co podać?
Wszyscy powiedzieli co chcą.Ja przyjęłam zamówienie i podeszłam do lady, gdzie stała dziewczyna może 2 lata starsza od mnie.Powiedziałam jej zamówienie jakie dali chłopcy, a ona od razu wzięła się do roboty.I zaczęłam rozmyślać.Wiedziałam, że spodobał mi się Harry,ale po tym jak sobie obiecałam po rozstaniu.Nie zamierzam mieć chłopka, któremu się nie podobam. A w tym przypadku tak było.Dziewczyna podała mi jedzenie,a ja zaniosłam je chłopakom i powiedziałam:
-Proszę i smacznego.Oni za to odparli na raz
- Dziękujemy.
Ja po cichu się zaśmiałam i poszłam dalej przyjmować zamówienia.Chłopcy wyszli przed 16, a ja odliczałam, kiedy skończy się moja zmiana.Już! -krzyknęłam głośno, wzięłam torbę i wyszłam. Podążałam w stronę centrum,ponieważ dziś postanowiłam kupić sobie parę nowych rzeczy. Idąc tak zadzwoniła do mnie mama.Bardzo się cieszyłam,ponieważ dawno z nią nie rozmawiam.Chciałam się jej wygadać jak jest mi tu ciężko. Zaczęłam mówić wszystko po kolei i szukać w torbie słuchawek. Nagle wpadł, ktoś na mnie,aż się przewróciłam.Patrząc tak zauważyłam, że wpadli na mnie  One Direction.Nagle zaczęłam na nich krzyczeć, żeby złazili ze mnie.Zobaczyłam, że centralnie na mnie leży Harry. Nie chciałam nic mówić,ale wszyscy ze mnie zeszli oprócz niego.Po chwili wróciłam do teraźniejszości.Przypomniałam sobie, że rozmawiałam z mamą.Ona takla kochana od razu do mnie:
-Co tam się dzieje? Nic ci nie jest? Słyszałam jakieś dźwięki.
-Nie mamo wszystko dobrze.-Chłopcy patrzyli na mnie ze zdziwieniem,ponieważ nie wiedzieli jakim językiem mówię.Zauważyłam, że Niall podchodzi do Harrego i zaczyna mu coś mówić.Nie chciałam być chamska i nie podsłuchiwałam chociaż mnie korciło. Ale zaczęłam znowu rozmawiać z mamą:
-Mamusiu wiesz co zadzwonię na wieczór bo chcę sobie jeszcze pochodzić po sklepach.Pa.
-Rozumiem.Do usłyszenia.Pa-odparła
Ja od razu schowałam telefon do kieszeni.Strasznie piekły mnie plecy spojrzałam, a tam cała skóra schodziła ze mnie.Pomyślałam, że w czasie upadku mi się koszulka podwinęła i kiedy chciałam się od nich uwolnić pojechałam po chodniku. Chłopcy zobaczyli, że coś jest nie tak.Harry jako pierwszy podbiegł do mnie i kazał pokazać co mi się stało.Ja odparłam, że
- Nic mi nie będzie.Nie takie rzeczy w życiu przeżyłam.A on na to :
-Nie zostawię, znaczy nie zostawimy cię w takim stanie.
Nie powiem zrobiło mi się miło na sercu, kiedy to usłyszałam.Harry zaprowadził mnie do ich samochodu i zawieźli mnie do sb do domu. W czasie drogi nie rozmawialiśmy,znaczy ja nie rozmawiałam tylko zwijałam się z bólu.Po chwili byliśmy już na miejscu Chłopcy przepościli mnie jako pierwszą.Wysiadając z samochodu źle stanęłam na kostkę.Chłopcy zauważyli,że się zachwiałam.Podbiegł Louis i dzięki niemu się nie przewróciłam.Harry zobaczył , że Louis mnie trzyma i szybko otworzył drzwi, a ja powoli skakałam. Wtedy podszedł do mnie chłopak z ciemnymi kręconymi włosami  i wziął mnie na ręce.Ja zaczęłam mu mówić, raczej krzyczeć, że:
-Harry puść mnie jestem ciężka i nic mi nie jest.
A on na to -Nie jesteś ciężka i to wszystko moja wina.
- Powiem tak z plecami jest malutka twoja wina, a z kostką ja już tak mam. Kiedyś na meczu skręciłam i tak już mi pozostanie.
On nic nie odpowiedział.Zaniósł mnie na kanapę i położył.A ja od razu krzyknęłam.Chłopcy szybko podbiegli i zaczęli zadawać mnóstwo pytań: Co ci jest ? Co się stało? Żyjesz ?Ja się zaśmiałam i odpowiedziałam:
-Plecy mnie bolą. -i się uśmiechnęłam.Widziałam,że ucieszyli się że to tylko plecy.
Liam jedyny mądry przyniósł jakąś szmatkę i zimną wodę.Kazał stanąć Zaynowi przede mną,żeby kostka nie była przeciążona.Zayn trzymał mnie i się uśmiechał. Nie powiem miał piękny uśmiech.Stałam z jakieś 5 minut i zobaczyłam,że Liam nie okłada mi pleców..Więc się postanowiłam zapytać:
-Coś nie tak Liam.
-Nie nie już idę.-głos dochodził z kuchni.
Zayn nagle zaczął się śmiać, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
-Zayn powiesz mi co się dzieje bo czuję się jak głupia.
- Nie jesteś głupia. Patrz już idzie Harry-odparł .
Ja spojrzałam w jego stronę i się ukradkiem uśmiechnęłam.Chyba musiał to zauważyć bo też się uśmiechnął.Lecz to nie był taki zwykły uśmiech on był taki... taki czarujący.Wszyscy nagle gdzieś się ulotnili i....